Co by tu jeszcze zmajstrować, czyli ciekawe pomysły

Podczas dziesiątek branżowych imprez i spotkań z innymi bibliotekarzami, w rozmowach i debatach wybuchały mi w głowie różne ciekawe pomysły branżowe do zrealizowania na pulowerku i w tzw. „realu”. Czasem były one jedynie chwilowym przebłyskiem, bywało jednak że na dłużej gościły „pod kopułą”.

Co by tu jeszcze zmajstrować?

Zapraszam na przegląd mniej lub bardziej szalonych pomysłów na akcje, gadżety i inne cuda. Część z nich to „nic wielkiego”, ale kilka to te z kategorii epickich w stylu „no żeś wymyślił”. Zapraszam Was na  podróż do wnętrza mojego umysłu. Dziele się pomysłami publicznie, bo taki już jestem. Jednak jak ktoś mi pomysł ukradnie i zrealizuje bez mojego udziału to… powyrywam wszystkie strony z książek w domu takiego delikwenta. Nie żartuję. W tej przemiłej atmosferze zapraszam do przeglądu:

Ciekawy pomysł

Festiwal „Pimp my Bookcart”

Pamiętacie organizowany przez Pulowerka konkurs „Pimp my bookcart”, czyli Odpicuj Sobie Wózek? Chodziło o przerobienie naszego starego dobrego i wysłużonego wózka na książki na coś wyjątkowego i ciekawego. Było przy tym sporo zabawy a pomysły jakie pokazali bibliotekarze były często powalające. Chciałbym zorganizować większą i lepszą edycję takiego konkursu. Może przy okazji jakiej konferencji lub kongresu. Oprócz wystawy, mogłyby się odbywać jednocześnie targi producentów wózków bibliotecznych. Do tego pokazy „odpicowywania” na żywo, wybory najlepszej modyfikacji oraz pokaz synchronicznego tańca z wózkami. Wszystko ku uciesze bibliotekarzy i ku chwale naszego ulubionego narzędzia pracy, które odciąża nasze bicepsy i pozwala nam zachować wiotkie kończyny (jak przystało na bibliotekarzy). Dodatkowo mamy w tym promocję idei DIY, która jest super-świetna i na czasie.

kogut 7

Biblioteczne metamorfozy – czyli remont małej biblioteki

Jedną z nielicznych rzeczą jaką zdarza mi się czasem obejrzeć w tradycyjnej telewizji są programy typu „makeover”, czyli remontowo-metamorfozowe. W tego typu programach ekipa wpada na kilka dni do brzydkiej rudery i robi z niej wypasione mieszkania lub nawet cały dom. Swego czasu wyłonił się z czaszki pomysł na biblioteczną edycję takiego programu. W ramach niego podejmujemy się szybkiego i taniego remontu np. małej osiedlowej biblioteki. Mielibyśmy ekspertów od architektury, kreowania księgozbioru i speca od wystroju bibliotecznych wnętrz. Prawdziwy „dream team”. W jeden weekend przemienialibyśmy nudne i zakurzone wnętrza w funkcjonalną i atrakcyjną wizualnie bibliotekę. Tego typu program promowałby nie tylko ideę upiększania i poprawiania funkcjonalności naszych bibliotek, ale także to, że można to zrobić bez nadmiernych kosztów. Pokazywalibyśmy ciekawe pomysły na recykling tego co zastaliśmy i proste sposoby na stworzenie prawdziwie funkcjonalnego wnętrza. Zabawne, ciekawe i edukacyjne,

Bibliotekarska gra planszowa

Może tego nie wiecie, ale jestem wielkim admiratorem gier planszowych. Naturalnym biegiem rzeczy moje myśli wędrują ku grom planszowym o tematyce bibliotecznej (a musicie wiedzieć, że są takie tytuły – np: Biblios czy Aleksandria). Nie spotkałem się jednak z grą „bibliotekarską”, czyli taką która symuluje trudy pracy bibliotekarza. Na tym polu chciałbym odcisnąć swoje piętno i stworzyć grę dla bibliotekarzy.  I muszę przyznać się, że pewne prace w tym temacie już trwają. Rozwijam bowiem prototyp gry o roboczej nazwie „Biblioteka: godziny szczytu”. Opowiada o pracownikach magazynu, którzy jak najszybciej starają się zrealizować zamówienia, jednocześnie starając się przeszkodzić współpracownikom w wykonaniu zadania. Może niedługo ruszą otwarte testy prototypu i będziecie mogli wypowiedzieć się w kwestii bibliotekarskiej planszówki.

Baaardzo wczesny prototyp gry. Obecnie wygląda już całkiem inaczej 🙂

 

Ogólnopolska Olimpiada Bibliotekarzy

To akurat jeden z dawniejszych pomysłów jakie pojawiły się w mojej bibliotekarskiej łepetynie. Jednocześnie bardzo skomplikowany w realizacji ze względów finansowych i logistycznych. Ale czy wyobrażacie sobie jak fajnie byłoby wziąć udział w czym takim? Po pierwsze trzeba by wymyślić jakieś fajne dyscypliny typu: sprint z EWOKiem, skok przez regał,  układanie alfabetyczne książek na czas czy recytacja z pamięci pól MARC 21. Oczywiście dorzucilibyśmy trochę tradycyjnych dyscyplin i już mamy gotową kilkudniową imprezę. Można by nawet zorganizować eliminacje wojewódzkie i finał dla najlepszych zawodników.  Jednocześnie byłaby to fajna impreza integracyjna dla całej branży, a także promocyjna, bo na pewno media zainteresowałyby się takim cudactwem jak „Ogólnopolska Olimpiada Bibliotekarzy”. Znacie jakich chętnych? Macie na oku jakichś sponsorów?

Wielka Księga Bibliotekarskich Opowieści

Uprawiając turystykę konferencyjno-szkoleniową spotykam wielu bibliotekarzy. Często przy wieczornym soczku, w mniej formalnej atmosferze tematy schodzą na branżowe śmiesznostki i anegdoty. To jeden z fajniejszych momentów, kiedy możemy posłuchać o niezdarnych bibliotekarzach, dziwnych czytelnikach i żenujących sytuacjach z książką w roli głównej. Najczęściej jednak to bardzo ulotne historie, które wyparowują z naszych głów wraz z alkoholem. A co gdyby zebrać opowieści najlepszych bibliotekarskich gawędziarzy i wydać je w formie tomu pełnego branżowych anegdot. Myślę, że coś takiego mogłoby stać się branżowym bestsellerem.  Studenci bibliotekarstwa uczyliby się fragmentów na egzamin, a bibliotekarki czytały z wypiekami pod ladą. To tylko kwestia ogłoszenia naboru tekstów, przeprowadzenia ich redakcji i wtłoczenia w poręczny tomik. Znacie jakieś fajne anegdoty?

Pulowerkowóz, czyli książkobusem po bibliotekach Polski i Europy

To teraz z rozmachem. Kupuję kampera, przerabiam go na pulowerkowóz w którym oprócz miejsca do życia i spania mam regały na książki i małe studio nadawcze. Takim kamperem wyruszam w trasę promocyjną z moją partnerką i psem. Jeżdżę więc najpierw po kraju, odwiedzam ciekawe biblioteki, wpadam na konferencje i robię nagrania, relacje i materiały z takich wypadów do internetów. Docieram do najodleglejszych zakątków naszego pięknego kraju. A jak już znudzi mi się podróżowanie w najbliższej okolicy to ruszamy dalej. Zbieram fundusze, ustalam trasę i wio po Europie. Dla przykładu robimy trasę po Skandynawii, zajeżdżamy do lokalnych bibliotek, rozmawiam z bibliotekarzami. Poznajemy ich problemy, funkcjonowanie w społeczeństwie…  i oczywiście robimy z tego ciekawe relacje. Dodatkowo promujemy polskie biblioteki „u nich” i polską literaturę współczesną (dla odmiany od pompowania „nudnawej” klasyki).

Wyprawa kamperem jest zdecydowanie wysoko na moje liście odjechanych pomysłów. Ten konkretny baaardzo chciałbym móc zrealizować, jeśli czas i pieniądze by mi na to pozwoliły. Może są tu jacyś filantropi lub sponsorzy?

Emaliowane piny o tematyce bibliotekarskiej

Na koniec coś w miarę realnego i w zasięgu, czyli emaliowane piny. To takie niewielkie dwuczęściowe przypinki z metalu, których nie należy milić z klasycznymi okrągłymi przypinkami na agrafce. Piny są misternie wykonane, kolorowe, trwałe i posiadają ciekawe kształty. Nosić możemy jest dyskretnie i elegancko np. w klapie marynarki. Wyobrażam sobie takie w kształcie logo pulowerka, albo w kształcie sterty książek. Posiadaliby je tylko prawdziwi pulowerkowicze, a posiadanie takiego pina byłoby czymś elitarnym i unikalnym. Z pulowerkową wpinką w klapie należałoby się do elitarnego klubu. Coś jak masoni, templariusze czy właściciele fiata multipla. A wszystko dzięki kawałkowi metalu i farby.  Znalazłem już firmę, która robi takie rzeczy muszę jeszcze tylko dostać wycenę i zobaczyć czy to się ekonomicznie opłaca.

***

Co z tego uda się mi (a raczej nam – czyli Wam i mi) zrealizować? Czy uda? No i co chcielibyście zobaczyć w pierwszej kolejności? A może macie jeszcze jakieś inne pomysły na to co by tu w naszym bibliotecznym świecie zmajstrować?

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB