Pulowerek.pl, czyli stara baśń

Siłą napędową Pulowerka od zawsze była jego społeczność. Zwarta grupa czytających i komentujących go bibliotekarzy. To dla was napisaliśmy ponad 1600 artykułów w ciągu 9 lat działalności. Przez ten czas dobrze się bawiliśmy, jadąc po bibliotekarskiej bandzie, szukając absurdów, poznając blaski i mroki pracy za ladą. Nic nie nakręcało mnie tak do dalszego tworzenia, jak tekst z Pulowerka rozchwytywany w internetach przez bibliotekarzy. Stworzyliśmy rozpoznawalną markę. Ehhhh… to była naprawdę świetna przygoda dla całej naszej redakcji. Jednak od tamtego czasu młodzi bibliotekarze trochę dorośli, starsi się trochę zestarzeli… świat i światek też się zmieniły.

rozdroza

Na rozdrożu

Po długiej przerwie (o powodach tego stanu pisałem w poprzednim tekście) i jeszcze dłuższym rozważaniu co dalej z tym fantem zrobić, doszedłem do wniosku, że zbrodnią byłoby całkowite zamknięcie Pulowerka (lub pozwolenie mu na dalsze popadanie w cyfrową ruinę). Jest on przecież mniej lub bardziej wiernym zapisem tego co działo się w bibliotekarskim światku od 2009 roku. Nasze teksty, wasze newsy, linki, filmiki, komiksy, komentarze, felietony, relacje. To twórczość i przemyślenia wielu osób współpracujących z Pulowerkiem. Wspaniała przygoda, która zaczęła się u zarania mojej branżowej kariery.

Dlatego zebrałem się w sobie i podjąłem decyzję, że Pulowerek, nieuchronnie zbliżając się do swoich 10 urodzin (no to jest okazja!) nie znika. Jako bibliotekarski blog musi jednak zmienić się aby móc przetrwać w nowych realiach. W grę wchodzą bowiem koszty takie jak: utrzymanie techniczne strony, prace rozwojowe, czy po prostu roboczogodziny spędzone a reaserch’u do tekstów, pisaniu ich oraz tworzeniu do nich ilustracji. A w głowie mam całkiem fajne pomysł i plany na dużo dużo więcej „jakościowych” treści niż dotychczas… Dlatego nowy Pulowerek będzie potrzebował Waszego wsparcia. Nie od reklamodawców, nie od branżowych instytucji, ale właśnie od Was, moich czytelników. Dzięki temu możliwe będzie utrzymanie niezależnego branżowego medium, który nie kłania się żadnym Dyrektorom, ani zmurszałym Stowarzyszeniom.

Cena niezależności

Pomysł jest taki, a uruchomić profil na portalu Patronite. Służy on blogerom, youtuberom oraz wszelkim kreatorom internetowym do zbierania środków na swoją działalność. Wszystko w wygodny i przejrzysty sposób, pozwalający na zadeklarowanie wybranej cyklicznej kwoty wsparcia – czyli stanie się patronem. Dzięki wsparciu społeczności będę mógł jednocześnie poświęcić odpowiednią ilość swojego czasu na tworzenie oryginalnych treści na bloga, jak zająć się przygotowywaniem dla Was dodatkowych rzeczy w formie ekskluzywnych gratisów tylko dla patronów (a pomysłów mam od metra… tylko brakuje roboczogodzin na ich realizację). Niestety bez dodatkowego wsparcia, które pozwoli mi oderwać się choć na chwilę od innych zarobkowych zajęć, nie dam rady „pociągnąć” Pulowerka na odpowiednim poziomie.

Umowa wydaje się dość prosta i przejrzysta, wy oferujecie mi symboliczną gratyfikację, a ja w zamian tworzę dla Was ciekawy bibliotekarski blog. Wystarczy że przeznaczycie 5, 10, czy 20zł miesięcznie, na wsparcie waszego ulubionego branżowego blogera. To koszt jednej kawy, piwa w modnej knajpie, czy zestawu w fastfoodzie. Jestem przekonany, ze nawet dla bibliotekarskiego budżetu to niewiele w skali miesiąca 😀

paywal

Dostęp

Zastanawiam się od dłuższego czasu nad sposobem dostępu do treści, i widzę dwie opcje. Pierwsza wiąże się z tzw. „paywalem”, czyli dostęp do tekstów wyłącznie po zalogowaniu. Druga to tak jak dotychczas – otwarty blog, ale z ekskluzywnymi materiałami wyłącznie dla subskrybentów. Chciałbym dowiedzieć się jakie jest Wasze zdanie w tym temacie. Czy interesuje Was udział w ekskluzywnym zamkniętym klubie tylko dla wybranych i zaangażowanych bibliotekarzy, czy może jesteście za otwartością na szeroka publiczność, a i tak wsparlibyście taki projekt?

Jeśli w grę wchodziłaby druga opcja to oczywiście należałoby wprowadzić rzeczy, które wyróżniły osoby wspierające wśród pozostałych czytelników. Po pierwsze byłaby to zamknięta grupa na FB, w której moglibyśmy się swobodnie i wygodnie komunikować. Po drugie jako, że dodatkowo jestem grafikiem, mam dużo fajnych pomysłów, które można wykorzystać jako branżowe wzory na kubki, koszulki, plakaty etc. Po trzecie wśród subskrybentów robiłbym tzw. „giwełeje” czyli losowania fajnych rzeczy jak np. Bibliotekarski Komiks Agaty Matraś 🙂 czy inne gadżety, które zgromadziłem przez lata działalności. Po czwarte przedpremierowo moglibyście brać udział w ocenianiu i powstawaniu większych projektów, które planuje w ramach „wsparciowej” rewolucji. W grę wchodziły beta testy bibliotekarskiej gry planszowej, dostęp do fragmentów książki (jeśli będzie) przed publikacją, wpływ na to z kim przeprowadzać będę wywiady etc.

Taki jest wstępny plan. Podsumowując:

Dlaczego uważam, że Pulowerek potrzebuje wsparcia patronów?

  • ponieważ to jedyny sposób aby Pulowerek mógł dalej się rozwijać przy zachowani odpowiedniej jakości publikowanych treści
  • ponieważ da mi to możliwość realizowania trudniejszych, bardziej czasochłonnych projektów (np. wywiady, projekty DIY)
  • ponieważ jeśli coś jest za darmo nie szanujemy tego, a ja już napisałem w swoim życiu wystarczająco dużo tekstów za free
  • ponieważ darmowy internet to coraz większy śmietnik i warto byłoby stworzyć w nim bezpieczną przystań dla bibliotekarzy
  • ponieważ fajnie przynależeć do grupy ludzi o podobnych zainteresowaniach
  • ponieważ 5, 10 czy 20 zł raz w miesiącu to moim zdaniem niewiele (tyle co kawa czy obiad w fastfoodzie), a wspólnie w tzw. „kupie” znaczy baaardzo dużo
  • ponieważ nie chodzi o pieniądze, ale o poczucie, że to co robię jest komuś do czegoś potrzebne 🙂

Konsultacje… społecznościowe czas zacząć!

No to teraz pora na pytanie do potencjalnych przyszłych czytelników, czyli do Was. Mam ich sporo:

– Jesteście gotowi na mikro-opłatę w internecie pełnym darmowych treści?
– Czy jesteście zainteresowani dostępem do bardziej „ekskluzywnego” portalu dla bibliotekarzy.
– Jakie gratisy chcielibyście otrzymać za 5 złotych miesięcznie, a co za 20 złociszy?
– Czy Pulowerek ma szansę na powodzenie w takim modelu działalności?
– Czy interesują was newsy czy bardziej rozbudowane teksty?
– Czy używacie crowdfundingu, czy wspieracie innych twórców i jesteście zadowoleni z takiej współpracy?
– Czy znajdzie się odpowiednia liczba bibliotekarzy chętnych wesprzeć taki projekt?
– I co Wy w ogóle sądzicie o tym wszystkim?

Czekam na Wasze głosy w tym temacie i liczę na mądre rady 🙂

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB