Znacie serial Bibliotekarze? Obejrzałem go żebyście Wy nie musieli :)

Może tego nie wiece, ale jestem wielkim fanem kina i seriali. Oglądam dużo, różnorodnie i nałogowo. Wśród zalewu seriali jest jednak pewien, który od bardzo dawna omijam. Celowo. Chodzi o serial Bibliotekarze, czyli kontynuację serii filmów o perypetiach Flynna Carsena (w tej roli Noah Wyle). Jest to przygodowy  serial telewizyjny z elementami fantasy. Znając jednak oryginał, tak sobie myślałem, że to nie może być dobre. Nawet przy dzisiejszej technologii i usilnych staraniach showrunnera, nie da się zrobić dobrego serialu o grupie sekretnych strażników artefaktów, którzy walczą ze złem. Nie bez gigantycznego budżetu. Bez tego jest to albo materiał na papkę z gatunku young-adult, albo totalną katastrofę. Okazuje się jednak, że serial Bibliotekarze ostatecznie przetrwał aż cztery sezony. Wyemitowano jednak pełne 42 odcinki. Stacja TNT zakończyła nadawanie go na początku tego roku i ogłosiła, że nie będzie już 5 sezonu. Ale to i tak nieźle.

Trailer pierwszego sezonu… W sumie to jest on lepiej zrobiony niż sam serial, czyli dokładnie tak jak jesteśmy przyzwyczajeni w polskim kinie 🙂

Do odważnych świat należy…

No właśnie… ktoś zainwestował niemałą fortunę w produkcję tylu odcinków. W takim razie czemu ja nie miałbym się odważyć i obejrzeć (na początek) pierwszego sezonu. Choćby dlatego, żebyście Wy nie musieli tego robić (albo żeby Was zachęcić do obejrzenia).

Poniżej moja relacjo-recenzja pierwszych dziesięciu odcinków. Poświęciłem się i obejrzałem od początku do końca, w skupieniu i z uwagą. Zanim przedstawię ogólne wrażenia i przemyślenia, opowiem co działo się w poszczególnych odcinkach:

Spoiler Alert

Jeśli chcesz obejrzeć serial to radzę nie czytać poniższych opisów odcinków…

Sezon 1 odcinek 1 i 2 (pilot) - Bibliotekarze korona króla Artura i miecz w kamieniu

Zaczyna się od dość żenującego pościgu w którym główna aktorka nie potrafi nawet trzymać broni a broń automatyczna strzela na ślepo. Potem jednym ruchem jakże genialny Bibliotekarz, czyli Noah Wyle rozbraja bombę atomową przygotowaną przez niemieckich terrorystów i artefakt zagłady stworzony przez Krzyżaków. A to wszystko w magazynie nazistów w Berlinie. Potem ta sama Pani dostaje zaczarowany list z ofertą pracy i poznajemy Bibliotekę (to jest samodzielny magiczny byt jakby co). W końcu zawiązuje się intryga i zbiera się drużyna Bibliotekarzy: żołnierz, złodziej, mądrala i geniusz. Każdy z pomocników ma krótką scenkę wprowadzającą i pojawiają się źli ninja. W Stonehenge Bibliotekarze znajdują koronę Króla Artura, ale próbują im ją odebrać ninja, którzy przylatują oczywiście helikopterem. Choreografia walki mocno kuleje.

W kolejnych scenach do podziemnej biblioteki za pomocą magicznego portalu wpadają ninja (znowu) i jest wielka scena gonitwy z walką. Źli za pomocą zdrajczyni zdobywają koronę, Noah Wyle zostaje ranny, a Biblioteka ulega „zwinięciu” we własnym wymiarze. Drużynie udaje się uciec w ostatnim momencie z rannym bibliotekarzem. Trafiają na tajemniczego starszego mężczyznę, który także ma… Bibliotekę, a raczej tylko aneks do niej. W tym czasie Złowieszczy Zakon Węża rządzony przez łysego chudego mężczyznę (oczywiście) planuje uwolnienie magii i zdobycie władzy nad światem. Akcja przenosi się do Londynu, gdzie znajduje się magiczny kamień z którego Król Artur wyciągnął Excalibura. Oczywiście okazuje się że jest on ukryty w podziemiach Pałacu Buckingham.

Dzięki wzorcowej współpracy drużynowej Bibliotekarzom udaje się powstrzymać się uwolnienie magii w tragi-komicznej scenie walki w stylu drużyny A. Normalnie jak w slapstickowej komedii. W wyniku tej akcji,” umiera” Excalibur, a Główny Bibliotekarz prawie umiera (ale rozstaje wskrzeszony). Na samym końcu pilota czterech śmiałków otrzymuje nominacje na pomocników bibliotekarza, a Noah Wyle znika, udając się na poszukiwanie zaginionej w czasoprzestrzeni Biblioteki.

Sezon 1 odcinek 3 - Bibliotekarze i rogaty dylemat

Nowi bibliotekarze pracują w „aneksie” do Biblioteki (która nadal jest zaginiona) i są już bez Noah Wyle. Pod okiem …. przechodzą szkolenie, żeby poradzić sobie z misjami polowymi. Idzie im oczywiście słabo. W końcu magiczna księga wyznacza misję i ruszają na poszukiwania grupy zaginionych w magiczny sposób osób. Wszystkie pracowały w wielkiej korporacji, której szefostwo jest jakimiś kultystami (co widzimy na początku odcinka). Sama korporacja „Golden Axe” okazuje się jakimś antycznym kultem z okresu minojskiego. Oczywiście bohaterowie trafiają do magicznego labiryntu Minotaura w podziemiach korporacyjnego budynku. Walczą z Minotaurem i cudem udaje im uciec przez magiczne drzwi podprzestrzenne. Opracowują plan zniszczenia labiryntu i Minotaura, aby pozbawić korporację złych mocy, jednak wszystko się chrzani kiedy okazuje się że ich rzeczywistość staje się labiryntem. Po wielu trudach i dzięki odkrywaniu własnych mocy oraz poznawaniu siebie nawzajem, pokonują złą korpo i Minotaura. Jest też „wzruszające” zakończenie.

Sezon 1 odcinek 4 - Bibliotekarze i nocny lot Mikołaja

Odcinek świąteczny. Zaczyna się od napadu na jadłodajnie, którą prowadzi Święty Mikołaj incognito. Zostaje on obezwładniony i porwany przez niewiadomych sprawców. Bibliotekarze dostają wezwanie do pomocy i okazuje się, że za wszystkim stoją Ninja z Zakonu Węża, którzy po raz kolejny chcą zawładnąć światem niszcząc wszystkie dobre uczynki. Udaje im się szybko uwolnić Mikołaja, jednak podczas ucieczki zaczyna on cierpieć na rozdwojenie jaźni. Kluczową rolę odgrywa także czapka mikołaja, która z każdego kto ją nosi robi dobrego człowieka. Potem mamy serię pościgów, walk i lot samolotem na biegun północny połączony z walką z Łysym Antagonistą. Po awaryjnym lądowaniu w bazie polarnej, główni bohaterowie już prawie ratują święta, jednak okazuje się że Mikołaj jest zbyt osłabiony, aby uwolnić dobro. Jego miejsce musi zająć jedna z bohaterek, oczywiście ta najbardziej sceptyczna. Wirtualnie odwiedza cały świat i skłania ludzi do robienia dobra.

Sezon 1 odcinek 5 - Bibliotekarze i jabłko niezgody

Już na samym początku pojawia się Noah Wyle (czyli Flynn Carson) z wieścią że pojawiły sie smoki i sieją zamęt. Bibliotekrze muszą zażegnać konflikt między smokami wschodu i zachodu. Muszę w tym celu udać się do Watykanu, gdzie swoją siedzibę mają Smoki Zachodu ( 😀 ) i gdzie ukryły skradzioną perłę. Na miejscu okazuje się, że to grubsza intryga. Tak naprawdę w perle ukryte jest „jabłko niezgody”, które zmienia każdego kto go dotknie. Jednocześnie odbywa się konklawe istot nadprzyrodzonych, na którym Łysy Zły Pan chce przegłosować likwidację Biblioteki i Bibliotekarza. Jabłko po kolei wpływa na wszystkich bibliotekarzy uwalniając ich najgorsze cechy i dążenia. W końcu wpada w ręce Flynna, który przerywa konklawe magicznych istot. Ostatecznie udaje się zażegnać konflikt dyplomacją i nawet dochodzi do romantycznej sceny między Flynnem a Bibliotekarką-Strażniczką (golizny brak).

Sezon 1 odcinek 6 - Bibliotekarze i legenda o zagładzie

W pewnym miasteczku ktoś przemienia ludzi w postacie z bajek i tworzy się niezłe zamieszanie. Bibliotekarze przybywają rozwiązać zagadkę i sami zostają wciągnięci w bajkowy wir. Okazuje się, że lokalny bibliotekarz (ale taki zwykły jak my) wszedł w posiadanie legendarnej księgi bajek, która przenosi baśniowe opowieści do rzeczywistości. Wykorzystuje on ją do wysysania energii z chorej dziewczynki, którą odwiedza w szpitalu i której opowiada bajki z księgi. Bibliotekarze także zaczynają poddawać się mocy księgi i nabierają cech bajkowych postaci: Łowcy, Księżniczki czy Uroczego Księcia. W końcu trafiają na przyczynę tego całego zamieszania i Bibliotekarz-Złodziej ratuje sytuację. Bajkowa klątwa mija, a zły bibliotekarz zostaje uwięziony w księdze.

Sezon 1 odcinek 7 - Bibliotekarze i reguła trzech

Bibliotekarze dostają zaproszenie na festyn naukowy. Oczywiście zaczynają się na nim dziać dziwne, magiczne i niebezpieczne rzeczy. Ktoś wykorzystuje czary, aby eliminować konkurentów do stypendium naukowego sponsorowanego przez dużą korporację. W trakcie śledztwa wychodzi, że wszyscy używają magicznej smartfonowej aplikacji dla „kujonów”, która pozwala spełniać życzenia. Wszystkich 27 uczestników zażyczyło sobie żeby wygrać konkurs naukowy. Zrobili to jednocześnie, dodatkowo wzmacniając działanie magii przez czarodziejską „regułą trzech” wykorzystywaną przy czarach: trzy wiedźmy mają większą moc, a w tym wypadku było ich 27 czyli 3×3×3. Dodatkowo okazuje się, że za wszystkim stoi nowy arcywróg – legendarna Morgana Le Fay. To ona stworzyła aplikację i jest sponsorem targów naukowych, a jej celem jest jedynie sianie zamętu i wykorzystywanie wygenerowanej przez młodzież magii do swych niecnych celów. Bibliotekarze muszą dokonać wyboru, czy pokonać Czarodziejkę, czy uratować niewinnych niczemu uczestników pikniku naukowego. Oczywiście ratują dzieciaki tworząc magiczną Klatkę Farradaya.

Sezon 1 odcinek 8 - Bibliotekarze i mroczne serce

Odcinek zaczyna się od dziewczyny uciekającej z ewidentnie nawiedzonego domu w Słowacj, która wcale nie wygląda na słowację – kto był te wie 🙂 Jakimś niewyjaśnionym trafem od razu pojawiają się Bibliotekarze i ratują dziewczę. Jenkins odkrywa, że jest to jeden z kilku magicznych domów, które mordują ludzi. Od początku mamy więc wszystie sztampowe mity związane z nawiedzonymi domostwami. Panie walczą ze zjawą co wygląda jak Nazgul, a panowie trafiają do miniaturowego domku dla lalek. Jest dużo biegania i krzyku jak to w slasherach 🙂 Okazuje się że biedna młoda dziewczyna z początku filmu to główna opętana przychopatka antagonistka. Zostaje ona ostatecznie pokonana przez Cassandrę (która też jest trochę szurnięta). Na końcu wychodzi na to, że dom wcale nie był zły tylko dostosowywał się do aktualnie kierującej nim osoby. Happy End.

Sezon 1 odcinek 9 - Bibliotekarze i miasto światła

Odcinek zaczyna sie niczym Archiwum X. Świetlne istoty mordują naukowca, który kręci sie po mieście w poszukowaniu UFO. Kiedy bibliotekarze trafiają do miasta od razu zauważają że coś jest z nim nie tak. Cassandra i Jacob badają miasto i poznają archiwistkę (oczywiście, że podejrzają). Eve i Ezekiel wyruszają w teren, gdzie odnajdują rzekomo zabitego naukowca, Eve dotyka latarni i znika. Bibliotekarze zamiast szukać koleżanki wracają na naradę z Jenkinsem. Okazuje się że główną podejrzaną jest samo miasto, a zasadniczo latarnie gazowe oraz archiwistka (w której Jacob się, oczywiśćie, zabujał). Ruszają na poszukiwania, Ezekiel wyposażony w specjalne okulary zaczyna widzieć „drugie” miasto. Zostało one założone przez Nicole Tesle, a mieszkańcy miasta są opentani przez świetliste duchy z przeszłości. Okazuje się, że są to ofiary bezprzewodowej technologii, która ich „zdestabilizowała” astralnie. Kilkudziesięciu mieszkańców musi „kraść” ciała, żeby przeżyć. Proszą Bibliotekarzy o pomoc w uratowaniu z pułapki. Plan ratunkowy, jest jednak bardzo ryzykowny i grozi ogromnym wybuchem w którym mogą zginąć tysiące osób. Bibliotekarze decydują, że nie mogą na to pozwolić, ale część Świetlistych buntuje się. W finałowych scenach Jacob i Pani Archiwistka wyłączają kondensator Tesli. Z zaświatów wraca Strażniczka Eve, archiwistka ginie, a z pozostałymi Świetlistymi urywa sie kontakt, bo brakuje energii. Bez happy endu.

Sezon 1 odcinek 10 - Bibliotekarze i kłębek losu

W pierwszych scenach finałowego odcinka mamy egipskie klimaty, niczym w klasycznych filmach przygodowych. Pojawia sie znowu Flynn, który chyba odnalazł klucz do odzyskania dostępu do Biblioteki. W walce z mumiami zdobywają sarkofag, który jest kluczem. W aneksie okazuje się że muszą użyć wszysktkich zdobytych wcześniej artefaktów. Nagle okazuje się, że był to spisek Złego Łysego, który chciał dostać się do Pustki, aby (oczywiście) zapanować nad światem. Kiedy to bibliotekarze wykonali całą robotę, pojawia się On, cały w czerni… i zabija swoją pomocniczkę, aby dzieki krwi otworzyć przejście. Łysy dostaje się do miejsca gdzie płynie rzeka czasu i uszkadza tkaninę rzeczywistości. Nagle bibliotekarze lądują w całkiem innym świecie, gdzie każdy jest kimś innym – np Jacob jest głównym Bibliotekarzem, Flynn to pierdołowaty profesor, tylko Eve pamięta poprzednią rzeczywistość. Eve i Flynn przenoszą się zaraz do kolejnej równoległej rzeczywistości, gdzie Ezekiel, jako naukowiec jest Bibliotekarzem, a świat jest pełen zombie-duchów. Ratują świat, a Flynn stopniowo przemieni się w dawnego bibliotekarza. Kolejna oś czasu do której się przenoszą to świat pełen smoków z Cassandrą jako boską władczynią w świecie Camelot. Razem kombinują jak naprawić krosno rzeczywistości. Wszyscy bibliotekarze łączą moce aby zdobyć nić Ariadny, dzięki której naprawią tkaninę czasu i zlikwidują „dzikie” linie czasu. Flynn odzyskuje wiarę w siebie. Okazuje się że Łysy Zły to Lancelot i chce przywrócić władzę Camelot nad światem. Podczas walki w próżni Eve zostaje ranna, a Jenkins (czyli Gallahad) walczy z Lancelotem. Bibliotekarzowi udaje się naprawić rzeczywistość i wszystko wraca do normy. Z ranną Eve, bibliotekarze w końcu dostają się do Biblioteki. Flynn odnajduje miksturę leczniczą i przywraca strażniczkę do zdrowia.

W końcowych scenach młodzi Bibliotekarze opuszczają aneks, stają się samodzielni i mają wyruszyć w świat. Flynn zaczyna pracę z Eve, jednocześnie zaprasza ją na misję-randkę. Serial kończy się w taki sposób, żeby nie było problemu fabularnego jeśli nie pojawi się kolejny sezon, a jednocześnie zostawiając furtkę do dalszych przygód. Sprytne i praktyczne.

Fabuła

Fabularnie nie zaskoczy on żadnego fana seriali, choć niektóre zabiegi są dość pomysłowe. Najgorzej jest kiedy scenarzyści silą się na wyjście poza ustaloną konwencję. Nie wychodzi im „zmuszanie” bohaterów do bycia poważnymi, patetycznymi, romantycznymi czy strasznymi. Całość ma jakotaką (wątłą) główną oś fabularną. Jest to serial „starego” typu, w którym zasadniczo każdy odcinek jest o czymś innym. Tematy bywają zarówno banalne (Minotaur, św. Mikołaj, nawiedzony dom)  jak i dość oryginalne (wojna smoków wschodu i zachodu, miasto Tesli, ludzie przemieniający się w postacie z bajek). O tym czego dotyczą konkretne odcinki, możecie przekonać się czytając zamieszczone powyżej opisy. Oceniając pracę scenarzystów pierwszego sezonu trzeba pamiętać, że nie wiadomo było czy ich praca będzie kontynuowana w kolejnych latach. Nie wiem też czy dalej jest choć odrobinę lepiej. Może wykorzystanie najbardziej oczywistych tematów spowoduje pójście w bardziej kreatywne rejony i stworzenie czegoś fajnego. W tym sezonie jeszcze się to nie udało.

Bohaterowie pierwszoplanowi

Główni bohaterowie są dość sztampowi i grają bardzo nierówno. Flynn, czyli główny bibliotekarz jest bez żadnego sensownego powodu nad-ekspresyjny w niektórych scenach. Czwórka młodych bibliotekarzy także jest pełna sprzeczności, a i casting w dwóch wypadkach moim zdaniem zawiódł (Strażniczka i Jenkins). Eve Baird – bibliotekarka-strażniczka jest baaaardzo drewniana – ani dobrze gra ani wygląda w stylizacji jaką stworzyli dla niej scenarzyści. Dość fajnie zagrana, choć słabo napisana jest Cassandra Cillian, czyli geniuszka matematyczna z synestezją (pomieszaniem zmysłów). Ma rolę lekko szurniętej postaci i całkiem dobrze to gra, choć płyciutka jest ta jej rola jak Wisła podczas suszy stulecia. Jacob Stone to mądrala od historii sztuki, a jednocześnie kowboj i redneck. Zestawienie pozwalające na ciekawe zabiegi fabularne, choć scenarzyści oczywiście nie wykorzystali możliwości, tylko czasem robią z niego „memłaka”. Najciekawszą z głównych postaci jest złodziej Ezekiel Jones. Nie ma on specjalnych mocy, jest po prostu cwaniakiem i złodziejaszkiem, który doskonale porusza się w świecie magii, głównie poprzez swoją ignorancję i naturalność. Postać jest prawie dobrze napisana, a zagrana z lekkością. Ezekiel jako jedyny z grona protagonistów, nie zachowuje się przez cały czas jak dobroduszny frajer (a tylko przez większość czasu). To moja ulubiona postać wśród tego grona (choć nadal nie jest to w pełni dobrze zagrana ani napisana postać).  Jest jeszcze Jenkins, czyli szef aneksu – badacz i naukowiec – póki co ciężko złapać jego rys psychologiczny. Czasem jest rzeczowy i „naukowy”, innym razem rozemocjonowany. Wszystko to bez większego fabularnego sensu.

Reszta obsady

Żli są teatralnie źli i bardzo nijacy. Jest główny Łysy Zły i jego pomagierka kapitan ninjów. Sztampowi. W każdym odcinku jest dodatkowy, bieżący antagonista i tutaj też nie doszukamy się cudów aktorstwa i scenopisarstwa.

Pprócz głównych bohaterów, pojawia się dodatkowy aktor (Zły lub dobry) z półki „znam-go-ale-nie-wiem jak-się-nazywa”. Podnosi to odrobinę poziom artystyczny… ale nie za bardzo 🙂 Jest to jednak dość miły akcent.

Scenografia

Zdecydowanie obniżają poziom serialu użyte dekoracje i scenografia. O ile stałe elementy, takie jak baza Bibliotekarzy, są całkiem znośnie wykonane, to takie jednorazowe elementy przygotowywane tylko do danego odcinka czuć tekturą i styropianem z daleka. Przez brak doinwestowania w tym segmencie serial bardzo dużo traci. Spada do niższej ligi niż mógłby startować. Większość scen kręcona jest w studio, ewidentnie ze względu na koszty nie było zbyt wielu „lokacji” do kręcenia zdjęć. Tylko niezbędne minimum plus dużo styropianu, regipsu i elementów wielokrotnego użytku. To chyba najgorszy techniczny element serialu.

Gra aktorska i dialogi

Jest to serial niewiele wymagający od aktorów. Fabuła jest zazwyczaj łopatologiczna i nie ma miejsca na grę dramatyczną. To „co” grają aktorzy jest ściśle powiązane z tym co dzieje się na ekranie. Ciąg skutkowo-przyczynowy jest banalny, dostosowany do młodszego, czy też niewymagającego, odbiorcy. Dialogi są albo oczywiste, albo sztucznie nadmuchane. Mało który brzmi jak rzeczywista rozmowa, wiele owiniętych jest wokół quasi-sitcomowych żartów. Z drugiej strony czasem na siłę wpychane są (szczególnie w zakończenia odcinków) patetyczne rozmowy, równie słabo pasujące do sytuacji i postaci jak żarty. Scenarzyście albo robili to „na szybko” albo bez talentu. Szkoda. Liczę że rozwinęli talenty w kolejnych sezonach.

Efekty specjalne

Jak przystało na film o magii, muszą być też i specjalne efekty. Niestety budżet nie pozwolił na wykazanie się w tej sferze, więc scenarzyści unikają jak mogą drogich scen z grafiką komputerową. Co tylko możliwe, dzieje się poza kadrem. To co już koniecznie trzeba pokazać, jest migawką i do tego na poziomie efektów komputerowych z Ogniem i Mieczem (if you know what i mean…). Brak kasy i pomysłu jak to obejść. Przedmioty i rekwizyty „fabularne” dla odmiany wykonane są całkiem-całkiem.

Podsumowanie

Recenzja tego serialu ewoluowała w mojej głowie, w miarę oglądania kolejnych odcinków. Z początkowego założenia całkowitego „zjechania” go na łamach Pulowerka muszę zrezygnować (nie oznacza to jednak, że będę się nim zachwycał).

To nadal jest słaby serial, jednak ma pewien dyskretny urok, którego nie mogę mu odmówić. Może to kwestia: branży w jakiej pracuję; sentymentu za dawnymi „prostymi” serialami typu Hercules, Xena czy McGywer; tego, że lubię produkcje filmy klasy B; zmęczenia poważnymi i mrocznymi produkcjami, które trzęsą obecnie rynkiem. Coś pomiędzy wymienionymi powodami sprawia, że to nie było, aż tak bolesne przeżycie jak myślałem.

Bibliotekarze, to serial, który oparty jest na dość słabym pierwowzorze filmowym (taki mockbuster Skarbu Narodów, który z kolei jest mockbusterem Indiany Jonesa). Dlatego podchodziłem do niego „jak do jeża”. I dobrze, bo pierwsze dziesięć odcinków jest bardzo nierównych, od słabych początków, po umiarkowany koniec sezonu. Dużym plusem jest to że widać, mniejszy lub większy, postęp w miarę oglądania. Zarówno w grze aktorskiej jak i warstwie fabularnej. Tylko realizacja jest cały czas tak samo słaba. 

Serial ten nie wybija się ponad średni poziom swojej półki. Docenić jednak trzeba że zaczyna na dnie tego zakresu, a kończy go w górnej połowie „półki” – tanie seriale przygodowe z elementami fantasy. Ze wstydem muszę się przyznać, że dwa ostanie odcinki sezonu obejrzałem bez charakterystycznego zniechęcenia. Może nie powiem, ze mi się one podobały, ale momentami ciekawiły. Sam jestem zaskoczony tym moim serialowym coming-out’em.

To przeciętny serial, który ma iskrę potencjału. Jest ona jednak hamowana zarówno przez niski budżet jak i „familijność” konwencji. No i zdecydowanie powinni zainwestować w trenera i choreografa walk 🙂

PLUSY DODATNIE:

  • jestem zaskoczony, że to nie jest aż tak złe jak myślałem
  • można odrobinę polubić niektórych bohaterów
  • zdarza się czasem całkiem zabawna scena
  • pomysły na niektóre odcinki są fajne (ale zazwyczaj wykonanie i tak kuleje)
  • na przestrzenie całego sezonu widać postęp

MINUSY UJEMNE:

  • to nie jest serial o bibliotekarzach
  • choreografia walk jest delikatnie mówiąc… „drewniana”.
  • postacie są jednowymiarowe
  • aktorzy drugoplanowi i trzecioplanowi to ewidentnie „naturszczycy”
  • nie jestem fanem seriali typu „paranormal”, a to właśnie taki klimat
  • czuć brak pieniędzy na realizację
  • prosta i przewidywalna fabuła
  • gra aktorska waha się od bardzo słabej do średniej
  • humor jest sytuacyjny i płytki

Końcowa ocena

W ocenie seriali stosuję skalę od 1 do 10, gdzie 1 to polski serial Wiedźmin, a 10 to Breakin Bad. To dwa końce mojej serialowej percepcji i wszystkie inne produkcje mieszczą się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.

Bibliotekarze po pierwszym sezonie otrzymuję ocenę:

5.5

(Generalnie słaby serial, obejrzałem go bez entuzjazmu,
w kilku momentach nawet dobrze się bawiłem, ale nie wrócę do niego)

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB